piątek, 25 września 2015

Stylistyka minimalistyczna oraz... Jak dobrze prowadzić bloga o minimalizmie?

Im dłużej myślę o minimalistycznych zagadnieniach tym częściej dochodzę do wniosku, że szeroko pojęta stylistyka minimalistyczna nie musi mieć niczego wspólnego z minimalizmem, nie musi w ogóle z minimalizmu wypływać oraz nie musi być wyznacznikiem tego na ile oraz czy ktoś jest minimalistą. To jest rzecz, która może istnieć zupełnie równolegle i niezależnie od filozofii życiowej.  O tym jeszcze napiszę, tymczasem przejdźmy dalej...




Zażartowałem na ten temat kilka postów temu, pytając dlaczego wiele blogów tzw. minimalistów jest dość podobnych do siebie estetycznie. Czy bloger minimalista musi być mentalnie sparaliżowany i pokornie poddać się decyzji wszechmocnego Google po tym jak wpisze w okienku wyszukiwania np. "worpress minimalist theme"? Nie, zupełnie nie.



Dlaczego ludzie, których przyciąga minimalizm tworzą maszynowo kolejne nudne stylistycznie blogi-potworki, które na dłuższą metę nie mają w sobie życia, nie maja dynamiki tematów, nie mają siły wybicia się ponad schemat "Ja - nawrócona ex-szafiarka publicznie wyrzucam moją garderobę" czy też "Ja, jeszcze niespełniony bloger i moje cele autopromocyjne"

Nuda, po prostu nuda.

Roman, częsty gość na moich blogach, zauważa, że ja etatowo wkurzam minimalistów tzw. głównego nurtu - ale to błędna obserwacja. Ja się o minimalistów głównego nurtu, ale też liczne grono naśladowców, de facto troszczę - ponieważ odważnie uświadamiam im, że tworzą lifestylowe flaki z olejem.

Szczególnie na taką pomoc zasługują niedzielni naśladowcy, którzy po raz milionowy wyważają otwarte drzwi udowadniając sobie i innym jakąś tezę, wyrzucając niepotrzebne przedmioty, kupując szafę w kolorze białym, redukując domową bibliotekę i zastępując ją czytnikiem e-booków... Nic nowego w temacie.

Gdzie leży problem?

Problem leży w tym, że minimalistyczni autorzy oraz grono osób aspirujących po prostu się stara za bardzo, a może nawet w tym, że stara się w ogóle. Tymczasem wszelkie staranie się, w dziedzinie minimalizmu, jest zbędne.

Dlaczego jest zbędne? To proste, bo nie jest do niczego konieczne, a minimalizm przecież ma w założeniu redukować rzeczy, które nie są konieczne. Prościej nie można odpowiedzieć.


Chwila zadumy na wzgórzu nad miastem ;-)

Dlatego jeśli zadajesz sobie pytanie: Jak dobrze prowadzić bloga o minimalizmie? Przestań je sobie zadawać. Nie ma to sensu. Ideałem minimalisty - do którego mi, jak widać, wiele brakuje - jest nie tyle nie prowadzić swojego bloga dobrze, co nie prowadzić bloga w ogóle i spędzić czas o niebo lepiej, np. leżąc nocą na tarasie i patrzeć się w gwiazdy (co właśnie idę uczynić! mam 1:25 czasu lokalnego!).



A jeśli już masz, jak ja, skłonności grafomańskie i bloga musisz prowadzić, to przynajmniej przestań się starać prowadzić go dobrze (czytaj: perfekcjonistycznie), bo to do niczego nie prowadzi, a już na pewno nie jest idealnie zgodne z wyznawaną przez nas filozofią.

Prowadź swojego bloga źle (czytaj: bez perfekcjonizmu), a może coś dobrego z tego wyjdzie!